Parafia Najświętszej Trójcy w Zielonej Górze - Ochla

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

2020.08.02 XVIII Niedziela Zwykła rok A

Email Drukuj PDF

XVIII NIEDZIELA ZWYKŁA - ROK A

Czytania mszalne, komentarz, homilia, video

PIERWSZE CZYTANIE

Pokarm dla biednych

Czytanie z Księgi proroka Izajasza

To mówi Pan Bóg: „Wszyscy spragnieni przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy. Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko.
Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę na to, co nie nasyci? Słuchajcie mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw.
Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do mnie, posłuchajcie mnie, a dusza wasza żyć będzie”.
Iz 55,1–3a

W długiej serii nakazów Deutero-Izajasz zaprasza ubogich, by przyłączyli się do radosnej uczty. Charakter fragmentu nawiązuje do stylu literatury mądrościowej (Prz 9,1-5; Syr 24,18-20; por. Begrich, Studien 59-61; Melugin, Formation 26). Posiłek rytualny traci sakralny charakter i staje się częścią codziennego ludzkiego życia. Jedynym warunkiem jest pragnienie Boga (Iz 41,17; 51,21). Prorok nie nalega na jakiś konkretny duchowy substytut materialnego chleba, podkreśla raczej znaczenie właściwej postawy religijnej lub społecznej, w której pokarm powinien być dzielony. Biblia często posługuje się obrazem uczty jako symbolu Bożej troski o Izraela: Paschy (Wj 12) i przymierza zawartego na Synaju (Wj 24,5.11). W późniejszych proroctwach obfitość nowego wieku zostanie ukazana za pomocą obrazu uczty (Iz 25,6; 65,11-15).

Katolicki Komentarz Biblijny,
prac. zbiorowa, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2001
:.

PSALM RESPONSORYJNY

Refren: Otwierasz rękę, karmisz nas do syta.

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.
Refren.
Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie,
a Ty karmisz ich we właściwym czasie.
Ty otwierasz swą rękę
i karmisz do syta wszystko, co żyje.
Refren.
Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.
Refren.

Ps 145,8–9.15–16.17–18

Akrostych z licznymi odniesieniami do Ps 111; por. Ps 111,2-4 i 145,5-8.

Struktura:
ww. 1-10 (wielbienie Bożej wielkości i mocy);
ww. 11-13 (wieczne królowanie Boga);
ww. 14-21 (uniwersalna dobroć Boga).

W ww. 1-10 przeważają czasowniki wypowiadane przez psalmistę, do którego dołączają inni; ww. 14-21 skoncentrowane są na czynach Jahwe. Początek i koniec utworu łączą liczne inkluzje w ww. 1-2 i 21. Według wielu komentatorów późny język sugeruje powstanie utworu po okresie niewoli.

8. Aluzja do Wj 34,6, jak w Ps 86,15; 103,8.

11-13. W środku utworu pada główne twierdzenie, zapowiedziane w w. 1 („Królu!"): królowanie Boga. Werset zaczynał się od nun, które zostało pominięte w tekście hebr, a które można dodać na podstawie wersji i materiałów z Qumran (Jahwe jest wierny we wszystkich swoich słowach i we wszystkich swoich dziełach"), co zostało przyjęte we wszystkich współczesnych tłumaczeniach. Por. także w. 17. 20. Odnośnie do podobnego zakończenia por. Ps 1,6.

Katolicki Komentarz Biblijny,
prac. zbiorowa, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2001
:.

DRUGIE CZYTANIE
Żadne stworzenie nie odłączy nas od miłości Boga

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:
Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?
Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani potęgi, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
Rz 8,35.37–39

Wersety 35-39 tworzą chiazm (starożytną konstrukcję literacką opartą na zasadzie odwróconego paralelizmu): nic nie zdoła nas oddzielić od miłości Chrystusa (Rz 8,35a.39b), niezależnie od rodzaju przeciwności (Rz 8,35b-36,38-39a), dzięki niej wierzący odniosą pełne zwycięstwo (Rz 8,37). Jako centralny element chiazmu werset ten miał szczególne znaczenie dla starożytnego czytelnika. Izrael wierzył, że odniesie zwycięstwo w dniu sądu ostatecznego, ponieważ Bóg był po jego stronie. Paweł zapewnia chrześcijan, że odniosą zwycięstwo w obecnych próbach na podstawie tego, co Bóg już dla nich uczynił (Rz 8,31-34).

35-36. Listy utrapień i trudności często pojawiają się w literaturze grecko-rzymskiej (posługiwano się nimi zwłaszcza do wykazania, że ludzie mądrzy pomyślnie przeszli wszystkie próby i postępowali zgodnie z tym, w co wierzyli). „Nagość" oznaczała też niedostateczny, niewystarczający przyodziewek, niekoniecznie zaś całkowite obnażenie. „Miecz" nawiązuje do egzekucji obywateli rzymskich w tym okresie, zaś cytat z Ps 44,22 (odnoszony przez żyjących w II w. po Chr. rabinów do męczeństwa) wzmacnia przekonanie, że chodzi tutaj o śmierć męczeńską (Rz 8,36).

35. ”od miłości Chrystusowej”: Tj. od miłości, którą Chrystus żywi do nas. Żadne z niebezpieczeństw ani trudności życia nie mogą spowodować, że prawdziwy chrześcijanin zapomni o miłości Chrystusa okazanej ludziom w jego śmierci i zmartwychwstaniu.

37. ”dzięki Temu, który nas umiłował”: Chrystusa, jak w 8,35, lub Boga, jak w 5,5.8. 38. W ww. 33-34, 35-37 wskazano dwie serie przeciwności, stających na drodze miłości Bożej (Chrystusowej); teraz Paweł wymienia trzecią,

”ani aniołowie, ani Zwierzchności (...) ani Moce”: Duchy różnej rangi; nie jest jasne, czy są one dobre, czy złe; w każdym razie nawet tak potężne istoty nie zdołają oddzielić chrześcijan od miłości Bożej. Być może Paweł wymienia tutaj siły, które starożytni uważali za nieprzyjazne ludziom.

38. Zważywszy na kosmiczny wymiar konfliktu, powinniśmy rozumieć „zwierzchności" i „moce", podobnie jak „aniołów", jako odnoszące się do duchowych Zwierzchności, które władają narodami i powodują sprzeciw wobec Bożego ludu. Wielu starożytnych pisarzy żydowskich używało tych słów w takim właśnie znaczeniu.

39. „Wysokie" i „głębokie" oznaczają niebo i Hades (sferę panowania śmierci). Niektórzy uczeni sugerują, że są to terminy nawiązujące do astrologii. Powszechnie wierzono, że siły duchowe kierowały narodami za pomocą gwiazd. Większość Greków żyjących w I w. po Chr. lękała się nieodpartego Fatum, które działa za pośrednictwem gwiazd. Dla Pawła życie chrześcijan nie zależy od losu, gwiazd, sił anielskich, piekła czy nieba, lecz od samego Jezusa (Rz 8,31-34).

”ani co wysokie, ani co głębokie”: Przypuszczalnie są to terminy zaczerpnięte ze starożytnej astrologii, oznaczające największe oddalenie ciał niebieskich od zenitu, za pomocą których mierzono siłę ich wpływu,

”od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”: Miłość Boża ukazana w wydarzeniu Chrystusowym stanowi niezachwiany fundament chrześcijańskiego życia i nadziei. Zakończenie jest podsumowaniem tematu poruszonego w tej części listu (rozwijanego począwszy od 8,1); tekst kończy się ponownym omówieniem refrenu.

Katolicki Komentarz Biblijny,
prac. zbiorowa, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2001
:.

Historyczno Kulturowy Komentarz do Nowego Testamentu,
Craig S. Keener, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2000
:.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Mt 4,4b

EWANGELIA
Cudowne rozmnożenie chleba

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.
A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: „Miejsce tu jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności”.
Lecz Jezus im odpowiedział: „Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść”.
Odpowiedzieli Mu: „Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb”.
On rzekł: „Przynieście mi je tutaj”.
Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
Mt 14,13–21

Nakarmienie pięciu tysięcy (14,13-21).
Zob. Mk 6,30-44; Łk 9,10-17. Relacja o kolejnym cudzie nakarmienia znajduje się w 15,32-39.

13-15. Chleb i ryby były podstawowymi składnikami jadłospisu mieszkańców Palestyny. Mięso było droższe i spożywano je wyłącznie z okazji świąt. Nauczyciele nie byli zwykle odpowiedzialni za żywienie uczniów własnym sumptem.

13. ”Gdy Jezus to usłyszał”: Powodem wycofania się Jezusa była śmierć Jana Chrzciciela; por. Mk 6,30.31.

14. ”uzdrowił ich chorych”: Litość Jezusa doprowadziła do uzdrowień, a nie do nauczania jak w Mk.

16. Starożytni uczniowie płacili zwykle swoim nauczycielom (byli jednak i tacy nauczyciele, którzy utrzymywali się sami). Za zaszczyt uważano zaproszenie nauczyciela na posiłek i okazywanie mu najwyższej gościnności. Tutaj jednak to Jezus, nauczyciel, bierze na siebie rolę pana domu lub osoby troszczącej się o potrzeby innych. (Chociaż uczniowie często traktowali swoich nauczycieli jak ojców, ci jednak rzadko mieli środki, by zatroszczyć się o ich potrzeby.) Tak podkreślana w starożytności gościnność wymagała nakarmienia i zapewnienia noclegu gościom.

”Wy dajcie im jeść”: Jezus uczy uczniów pewności siebie, przejawiania inicjatywy i bycia przywódcami (por. w. 19).

17-18. Porównaj ten fragment szczególnie z tekstem 2 Krl 4,42-43, opowiadającym o niewierze prorockich uczniów Elizeusza, gdy ten polecił im rozdzielenie pożywienia pomiędzy ludzi.

17. ”dwóch ryb”: Ponieważ ryby nie pasują do podtekstu eucharystycznego, Mateusz wspomina je jeszcze raz tylko; w Mk są trzy wzmianki.

19. Zwyczajem było, że przed posiłkiem głowa rodu błogosławiła lub składała dziękczynienie za spożywany pokarm.

”odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je”: Codzienny rytuał przy spożywaniu posiłków przez Żydów; opis stanowi zapowiedź Ostatniej Wieczerzy (26,26). Uczniowie pełnią rolę pośredników między Jezusem a tłumami.

20. W jednym ze źródeł czytamy, że Żydzi podróżowali z koszami - mogło więc chodzić o kosze podróżne uczniów.

”Jedli wszyscy”: Tłumy reprezentują całego Izraela zgromadzonego wokół Jezusa,

”dwanaście pełnych koszy”: Kosze symbolizują dwanaście pokoleń pod przywództwem dwunastu uczniów (por. 19,28).

21. Tłum liczący pięć tysięcy mężczyzn (a także kobiety i dzieci) przekraczał liczebnością większość galilejskich miasteczek.

”nie licząc kobiet i dzieci”: Ten Mateuszowy dodatek jest bardzo ważny, bowiem całkowita liczba zgromadzonych mogłaby wówczas wynosić nawet kilkanaście tysięcy; wydarzenie powtórzyło się (15,38). Całkowita liczba Żydów mieszkających w tym czasie w Palestynie jest oceniana na pół miliona, Mateusz zatem ukazuje Jezusa karmiącego znaczny odsetek całej populacji. To nadaje dwom opowiadaniom o nakarmieniu wymiar społeczny, co odróżnia je od opowiadań o uzdrowieniach. Oprócz cudu dotyczącego natury i cudu moralnego (ludzie dzielili się z innymi, aby wszyscy się nasycili), należy dostrzec cud społeczny. Opisane wydarzenia są powtórzeniem Wj 16, Lb 11 (manna i przepiórki) oraz 2 Krl 4,1-7.42-44 (Elizeusz rozmnaża oliwę i chleb). Ponieważ w tym fragmencie Jezus karmi Izraela, dublet w rozdz. 15 opowiada o nakarmieniu pogan. Nakarmienie stanów zapowiedź Eucharystii, ta zaś zapowiada ucztę mesjańską w królestwie Bożym.

Katolicki Komentarz Biblijny,
prac. zbiorowa, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2001
:.

Historyczno Kulturowy Komentarz do Nowego Testamentu,
Craig S. Keener, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2000
:.

HOMILIA

Trzy kroki ku homilii, ks. Marek Gilski

Gdy Eliasz przyszedł do Bożej góry Horeb, wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Bóg rzekł: „Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!” (1 Krl 19, 9a. 11).

1. Komentarz naukowy

Prorok Eliasz działał w Izraelu, w IX w. przed Chrystusem, w czasie panowania króla Achaba (871–852). Programem Eliasza było jego własne imię, oznaczające: moim Bogiem jest Jahwe. Prorok swoje życie nierozłącznie związał bowiem z Bogiem, któremu służył oddany bez reszty. Opowiadania biblijne ukazują Eliasza jako postać obdarzoną nadludzkimi przymiotami, człowieka bezkompromisowego, nieobliczalnego, nadzwyczaj odważnego, ale też i człowieka zastraszonego, zrezygnowanego, wątpiącego, a nawet pragnącego umrzeć obawiając się konfrontacji z tym wszystkim co może mu przyniesie przyszłość. To człowiek znienawidzony przez jednych, u innych zaś budzący bojaźń i szacunek.

Za czasów króla Achaba kryzys religijny i moralny w Izraelu wkroczył w ostre stadium. Achab, będąc pod wyjątkowym wpływem swej żony Izebel – księżniczki fenickiej, wybudował świątynię dla Baala i sam zaczął oddawać mu cześć, odchodząc od wiary w jedynego Boga Jahwe. W czasie tej wielkiej zapaści religijnej i moralnej, zagrożenia utratą narodowej tożsamości, pojawił się Eliasz. Podjął on niezwykle odważną, bo bezkompromisową walkę o czystość religii i kultu Jedynego Boga nie tylko Izraela, ale również całego wszechświata. Naprzeciwko siebie miał dwór królewski i elity miejskie, z boku zaś milczący, zdezorientowany i chwiejny lud. Eliasz stanął przed królem i wezwał go do opamiętania się, naród zaś do zaprzestania chodzenia dwoma drogami. Zorganizował na górze Karmel ogólnonarodowe zgromadzenie, stwarzając w ten sposób właściwe warunki do nawrócenia króla i jego ludu. Znakiem rozstrzygającym o prawdziwości i jedyności Jahwe bądź Baala miało być przyjęcie ofiary z cielca, przygotowanej przez Eliasza na jednym ołtarzu i przez kapłanów Baala na drugim ołtarzu. Ołtarz Baala nie zapłonął, natomiast ofiara przygotowana przez Eliasza zapłonęła – po modlitwie zaniesionej do Jahwe przez Eliasza spadł ogień Pana z nieba i strawił żertwę i drewna oraz kamienie i muł, jako też pochłonął wodę z rowu. Cały lud to ujrzał i upadł na twarz, a potem rzekł: Naprawdę Jahwe jest Bogiem.

Żona króla poprzysięgła zemstę na proroku. Eliasz przestraszył się i uciekł do bardzo odległej od gór Karmelu Beer-Szeby. Doszedłszy do góry Pana, stanął na Jego wezwanie. Pan wtedy przyszedł do Eliasza nie w ogniu i burzy, ale w ciszy, w łagodnym powiewie. Przeciwstawienie burzy, trzęsienia ziemi i ognia głosowi subtelnej ciszy, czyli czemuś w rodzaju głosu subtelnego milczenia, jest czymś niezwykle osobliwym i skłania do głębokiego namysłu. Z całą pewnością to szczególne następstwo zjawisk kryje w sobie określony sens. Opisuje ono ukazanie się Jahwe za pomocą zjawiska należącego jeszcze do zjawisk atmosferycznych, ale znajdującego się niejako na najniższym stopniu tego, co jeszcze dostrzegalne. Po przejściu burzy, po ustaniu trzęsienia ziemi i ognia, w chwili gdy dał się słyszeć głos subtelnej ciszy bynajmniej nie nastąpiło jakieś odprężenie. Sytuacja nie stała się bardziej łaskawa, lecz wprost przeciwnie – zupełnie niesamowita, bo dopiero teraz Eliasz dostrzega w tej ciszy Pana. Tak wielkie zrobiła ona na nim wrażenie, że ponownie odnalazł w niej Boga. Eliasz odkrył Jahwe w subtelnej ciszy, jaka zapanowała wokół niego, i w sobie samym, załamanym i wypalonym proroku. W stanie, w jakim się znalazł, po rozprawieniu się z bałwochwalcami i bałwochwalstwem zrozumiał, że potrzebna jest cisza wokół i wewnętrzne milczenie, ponieważ sprzyja to spojrzeniu na wszystko z pewnego dystansu, nie z czysto ludzkiego punktu widzenia, lecz patrząc niejako oczyma Pana. Eliasz spojrzał na wszystko, co wokół niego zaczęło się dziać po wydarzeniach na górze Karmel, tylko z czysto ludzkiej perspektywy, dlatego znalazł się w stanie ludzkiego wyczerpania i rezygnacji. Bezsilność i zwątpienie proroka przybierają tu rzeczywiście postać dramatycznie skrajną, bowiem przeżywa to on, Eliasz – Mąż Boży, który przecież całkowicie zdał się na Boże słowo i na Jego potężne ramię. A tu okazuje się, że Bóg nie oszczędza swojego wybrańca. Co prawda wysłuchuje go, ale okazuje się, że nie po to, by go pocieszyć i ulżyć jego niedoli, lecz by nałożyć zaraz na niego nową misję. Trzeba przyznać, że los męża Bożego jest nie do pozazdroszczenia. Bóg okazuje się w tej sytuacji niejako pozbawiony współczucia i nieludzko wymagający. Tak, nieludzko, bo przecież człowiek postąpiłby zupełnie inaczej. Trudno jest tu zrozumieć logikę działania Boga, rozumując tylko po ludzku. Patrząc natomiast z perspektywy Bożej, można w niej dostrzec niewątpliwie przywilej wybrania i tajemnicę powołania, a zatem tajemnicę i przywilej miłości Boga do swego wybrańca i narodu wybranego, który miał przecież spełnić określoną misję wobec pozostałej części ludzkości, której też jest Stwórcą i pragnie jej dobra zbawczego – powrotu do Raju (Z. Żywica, Kryzys powołania proroka Eliasza, Studia Ełckie, t. 17(2015), nr 1/4, s. 295–307; P. Łabuda, Eliasz – wzór sługi słowa Bożego, Tarnowskie Studia Teologiczne, t. 37(2018), nr 1–2, s. 193–212).

2. Mistrzowie teologii i życia duchowego

„W dzisiejszych czasach ludzie odwracają się od chrześcijaństwa nie dlatego, że jest zbyt trudne, ale dlatego, że jest zbyt miękkie. Nie dlatego, że wymaga ono zbyt dużo, ale dlatego, że wymaga zbyt mało” (F. J. Sheen, Myśli na każdy dzień, Słubice 2018, s. 111).

3. Z życia wzięte

Pamiętam, jak moja droga przyjaciółka Mary przyrządzała świąteczne ciasto. Miała wówczas osiemdziesiąt lat, cierpiała z powodu cukrzycy, nie widziała już zbyt dobrze i poruszała się z dużym trudem. Mieszkała jak my na głębokiej prowincji, w niewielkiej chatce. Była naszą sąsiadką. Żyła samotnie. Poświęciła swoje życie nauczaniu dzieci w indiańskich rezerwatach. Większą część swojego życia Mary spędzała teraz na obserwowaniu krzątaniny zwierząt. Dużo czytała i modliła się, przypatrując się w zamyśleniu zdumiewającym małym cudom natury. Choć musiała dźwigać wiele własnych krzyży, ani razu w ciągu wielu lat naszej znajomości nie słyszałem, by wypowiedziała choćby słowo skargi. Obserwując jej głęboki spokój i prosty, pokorny sposób bycia, trudno byłoby domyślić się, że miała niemal ukończone studia doktorskie w zakresie edukacji. Podobnie jak trudno byłoby odgadnąć, że każdego dnia odmawiała wiele modlitw różańcowych.

Tamtego dnia, gdy z trudem przemieszczała się tam i z powrotem po swojej kuchni pomiędzy parującym piekarnikiem a stołem, a potem znów człapała do lodówki i z powrotem do patelni stojących na palnikach, widać było, że każdy krok kosztuje ją wiele wysiłku i bólu. Pochłaniały ją setki szczegółów, miriady decyzji, z których każda mogła spowodować zmianę smaku, tekstury, osobliwego uroku jej ciasta. Piekła je przed Bożym Narodzeniem i rozdawała jako świąteczne podarunki członkom rodziny i sąsiadom. Oczywiście każdy z nas mógłby po prostu pójść do supermarketu i kupić porcję gotowego bożonarodzeniowego ciasta, ale nie byłoby równie smakowite i bogate w składniki odżywcze jak jej ciasto, ale przynajmniej wyglądałoby jak ciasto świąteczne. Tamtego dnia poruszała się powoli i mówiła niespiesznie, choć jej umysł pozostawał niezmiennie bystry.

– Mogę ci jakoś pomóc, Mary? – zapytałem.

– Nie, nie – uśmiechnęła się, kręcąc głową.

– To okropnie ciężka praca – rzekłem nieco bezmyślnie współczującym głosem, wskazując na piekarnik.

– Wszystko musi być jak należy – odrzekła. – Albo wszystko będzie jak należy, albo w ogóle nic z tego nie będzie.

Zamyśliłem się nad tym. I uderzyło mnie, jak bardzo moje pokolenie różni się od jej pokolenia. Dzieci nowej wiosny potrzebują dobrego pożywienia. Może powinniśmy pójść po rozum do głowy i poszukać jakiegoś starego, dobrego kucharza, który wie, czym jest prawdziwy głód i prawdziwe pożywienie (M. D. O’Brien, Świąteczne ciasto [w]: M. D. O’Brien, Oczekiwanie. Refleksje na Adwent, Warszawa 2019, s. 7–13).